Przez wiele miesięcy większość osób nie była w pełni
świadoma, jak realnym zagrożeniem jest koronawirus. W komentarzach w mediach
społecznościowych, w najlepszym wypadku, ludzie współczuli Chińczykom, którzy
na początku roku byli najbardziej doświadczeni chorobą. W najgorszym, robili
sobie żarty udając np. nietoperza rozprzestrzeniającego wirusa.
Wspomniane zachowania nie ustały nawet w momencie docierania
choroby do kolejnych krajów. Szczytem głupoty wykazał się Rudy Gobert. Zawodnik
klubu Utah Jazz, występującego w amerykańskiej NBA, podczas jednej z konferencji
prasowych, celowo zaczął dotykać wszystkie mikrofony znajdujące się w pomieszczeniu
przeznaczonym dla mediów. Jak sprawa się zakończyła? Koszykarz został zakażony
koronawirusem i oficjalnie przeprosił - Chciałbym przeprosić wszystkich, którym
mogłem zagrozić. Wtedy nie miałem pojęcia, że jestem zarażony. Byłem
nieostrożny, ale nie usprawiedliwiam się - napisał na Instagramie. No cóż,
mądry Gobert po szkodzie.
Rudy Gobert thought it was funny to touch every single mic and recorder in the media room.— Sports ReUp (@SportsReUp) March 12, 2020
Now, he has Coronavirus and the entire NBA season is suspendedpic.twitter.com/A22U5AgmBi
Podobne przypadki można było zaobserwować również w świecie
piłki nożnej. Brakiem rozsądku wykazał się chociażby Dele Alli, a więc
ekscentryczny piłkarz Tottenhamu. Anglik w jednej z platform opublikował filmik,
w którym nabijał się z mężczyzny azjatyckiego pochodzenia i udawał przerażenie
będąc obok niego na lotnisku. 23-latek również okazał skruchę, ale tym razem
może to nie wystarczyć. Brytyjska federacja rozważa zawieszenie Allego w
rozgrywkach.
Znaczna większość sportowców, na szczęście, zareagowała na
koronawirusa odpowiednio (czyli tak, jak zapewne zalecili im PR-owcy). Zawodnicy
zaczęli wspominać w social mediach swoje największe sukcesy, udzielać licznych
wywiadów, uczestniczyć w treningach online i pokazywać trochę kuchni pracy
sportowca. Nie zabrakło także zaangażowania w akcje mające na celu szybsze
postawienie prawidłowej diagnozy przez medyków. Pojawiły się również inicjatywy
charytatywne. Milion euro na walkę z wirusem przekazał Robert Lewandowski,
kolejne kluby, z niemal każdej dyscypliny, zaczęły organizować zbiórki na rzecz
szpitali.
Nieco inaczej wyglądały reakcje muzyków na koronawirusa.
Tutaj raczej nie mieliśmy wielu przypadków głupich zachowań mających na celu
obśmianie zagrożenia. Na polskiej scenie wyróżnił się jedynie Ralph Kamiński,
który został skrytykowany za wpis na Twitterze. – Nie tylko artyści, ale
galerianki też straciły dzisiaj pracę – napisał artysta odnosząc się do
restrykcji dotyczących galerii handlowych. Muzyk z wspomnianego tweeta szybko
się jednak wytłumaczył wyjaśniając, że… ma takie poczucie humoru.
Inne reakcje muzyków na wspomniany problem również często miały
związek z traceniem możliwości zarobku. Wielu artystów zdecydowało się
wypowiedzieć anonimowo. Co ciekawe, muzycy woleli albo nie ujawniać swoich
danych albo do rozmów na poważne tematy wysyłać swoich menedżerów. O problemie
otwarcie mówili przedstawiciele filmu czy teatru. Ze strony niezadowolonej
części muzyków odważnego jednak zabrakło.
W anonimowych wypowiedziach wspominano o tym, że konieczne
są pakiety pomocy dla artystów, rzadko zaznaczając, że te pakiety, owszem, są
potrzebne, ale dopiero w momencie, gdy uporamy się z potrzebami tych najmniej
zarabiających, którzy na pandemii tracą najwięcej.
Na te liczne głosy wyrażające dramat w branży muzycznej
zareagowali też inni przedstawiciele środowiska. Bardzo ostro o części swoich
kolegów wypowiedział się Krzysztof Skiba. Członek zespołu Big Cyc skrytykował
życie muzyków z dnia na dzień, a także podkreślił, że ich zachowanie jest nie
na miejscu.
- Minęły zaledwie cztery dni kwarantanny, a już polskie
gwiazdy cierpią i skarżą się, że nie będą miały za co płacić
rachunków. Gdyby to byli jeszcze jacyś młodzi wykonawcy na dorobku,
debiutanci, artyści niszowi. Nie! Do chóru narzekających zapisali się wykonawcy,
którzy za jeden koncert biorą po 60 tys. zł i więcej. Kobieta
z dyskontu pracuje na takie honorarium przez rok albo i dłużej.
Co robiliście przez całe życie? Czemu nie odłożyliście pieniędzy jak
wszystkie kurki z monetą były odkręcone? Po cholerę kupowaliście
drogie auta i braliście kredyty jak idioci? – napisał m.in. Skiba.
Pokrzepiać serca fanów może fakt, że większość muzyków
zareagowała jednak na problem odpowiedzialnie. Reprezentanci polskiej sceny zaczęli
zachęcać do pozostania w domach i podobnie jak sportowcy, odkrywać trochę kulis
artystycznego życia. Bardzo popularne stały się rozmowy artystów na
Instagramie. Swoje koncerty online zaczęły przeprowadzać idolki najmłodszego
pokolenia, czyli Roxie Węgiel i Viki Gabor, ale także i starsi muzycy. Świetną
propozycją są koncerty serii „Kwarantanna na na”, o których pisałem już wewcześniejszym materiale.
Można powiedzieć, że zachowanie sportowców i muzyków jest
trochę odbiciem zachowania społeczeństwa. Znaleźli się tacy, którzy problem
bagatelizowali, byli też nieustraszeni, którym wirus nic nie może zrobić, ale
pojawili się też ci od samego początku sprawy zachowujący się odpowiedzialnie. Przeczuwam,
że sytuacja podobnie może wyglądać za kilka tygodni, gdy rozpocznie się
prawdziwy, bardzo poważny kryzys gospodarczy. Wtedy opinii również będzie co
nie miara i zapewne będą one podobnie skrajne, jak to u nas, w tym sportowo-muzycznym
świecie. Ale o tym już pewnie w kolejnym tekście…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz