środa, 8 kwietnia 2020

Sport umiera, muzyka… absolutnie!


Branża rozrywkowa, bez wątpienia, bardzo dotkliwie odczuwa kryzys spowodowany przez pandemię koronawirusa. Ze względu na zakaz organizacji imprez masowych, słuchacze, fani czy kibice nie mogą uczęszczać na koncerty, spektakle bądź mecze, które są motorami napędowymi działalności artystycznej czy sportowej. Muzycy i aktorzy zaczynają zatem przenosić swoją pracę do domów oraz garażów. Czy sportowcy mają taką możliwość? Absolutnie nie.



Przyjrzyjmy się działaniom środowiska sportowego w czasach pandemii. Owszem, wszystkie zagrania PR-owe, tworzenie ruchu w sieci, przedstawianie legendarnych, najważniejszych meczów, wirtualne rozgrywki między klubami w przeróżnych grach online to działania bardzo kreatywne, które należy docenić. Problem jednak w tym, że to jedyne, co można w tej sytuacji zrobić. Mecze się nie odbywają, zawodnicy mogą trenować tylko indywidualnie w domach, a wokół samego sportu nie ma żadnej, tak zwanej, czysto sportowej „bieżączki”.

Najczęściej poruszanymi tematami wokół sportu są niestety te, w których media informują, że jeden z zawodników jest zarażony, drugi został poddany kwarantannie, a trzeci stracił przez koronawirusa kogoś bliskiego. Rozmawia się o tym, jak kryzys wpłynie na sportowy biznes, czy zawodnicy będą musieli zrezygnować z części pensji i jak wielkie środki przeznaczą na walkę z pandemią.

Relacji z meczów, komentarzy ekspertów, dotyczących pięknych bramek czy kapitalnych wyścigów, jednak nie ma. W sporcie raczej cofamy się do historycznych triumfów zawodników, którzy są dla nas ważni. Przypominamy sobie ówczesną sytuację, to, co wtedy robiliśmy, jak przeżywaliśmy awans Polaków na Euro 2016, czy zwycięstwo Roberta Kubicy w Grand Prix Kanady 2008.
W muzyce również nie jest kolorowo. Swoje koncerty odwołują setki gwiazd. Pod znakiem zapytania stoją największe polskie festiwale muzyczne. Nie wiemy czy odbędzie się najbardziej kasowy Opener oraz najbardziej popularny Pol’and’Rock Festival.

Artyści w aktualnej sytuacji mają jednak zdecydowanie większą łatwość w przystosowaniu się do nowej rzeczywistości. Większość działań muzycznych, może nie na tak gigantyczną skalę jak wcześniej, da się kontynuować. Nic nie szkodzi na przeszkodzie wydawania albumów. Artyści wciąż prezentują swoje nowe płyty, szczególnie zaznaczając to, że można je zamówić online oraz wysłuchać na platformach streamingowych.

W okresie pandemii miała miejsce zapewne najbardziej kasowa polska premiera 2020 roku, czyli „Romantic Psycho” rapera Quebonafide. Co więcej, promocja tej płyty może być bardziej efektywna niż w „zwykłych” czasach. Słuchacze jeszcze więcej czasu spędzają teraz w Internecie. Stąd też pewnie zdumiewające statystyki wyświetleń ostatniego teledysku do utworu „SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ”. W ciągu tygodnia, klip rapera obejrzał się prawie 7 milionów razy.
Artysta z Ciechanowa bardzo dobrze wykorzystał też rosnącą popularność programów Internetowych. Pierwszego wywiadu udzielił oczywiście Kubie Wojewódzkiemu. Promocji na pewno sprzyjało to, że był to pierwszy odcinek show Wojewódzkiego przeprowadzony w jego mieszkaniu. Quebonafide pojawił się również na… Kanale Sportowym, a więc popularnym w ostatnim czasie programie prowadzonym przez najbardziej znanych dziennikarzy sportowych w Polsce.

Okazuje się, że w czasach pandemii można także… organizować koncerty. Wyglądają one oczywiście inaczej niż te „prawdziwe”, podczas, których fani gromadzą się pod sceną, ale jednak, w przeciwieństwo do meczów, odbywają się. Bardzo ciekawym pomysłem jest chociażby stworzenie projektu „Kwarantanna Na Na”. Jest to seria domowych koncertów popularnych muzyków, w których udział wzięli m.in. Krzysztof Zalewski, Mery Spolsky czy KARAŚ/ROGUCKI. Wspomniany duet zaprezentował swoje pozytywne piosenki z premierowego wydawnictwa. Miały one po części udobruchać fanów i dać nadzieję na ten trudny czas.

Jakie są więc różnice między sytuacją w obu wspomnianych branżach? Kolosalne. Praca muzyków, może nie w tak gigantycznej skali jak wcześniej, ale wciąż się toczy. Właściwie wszystkie elementy działalności zostały zachowane. Można też odnieś wrażenie, że muzycy zbliżają się do fanów, bo chyba każdy z nich zorganizował w mediach społecznościowych pogadankę i zdradził trochę kulis swojej pracy. Jak to wygląda w sporcie? Znacznie gorzej. Jeśli nie zostanie zdjęty zakaz organizacji imprez masowych, sport zwyczajnie istniał nie będzie.

PS Po co te wszystkie porównania? Ano dlatego, żeby się Wam jakoś przedstawić. To mój premierowy wpis na tym blogu i chciałem w nim zaprezentować obszar moich zainteresowań. Będzie więc głównie o muzyce, bo, jak wspomniałem, ona żyje, ale też znajdziecie tu trochę odniesień do sportu. Trzymajcie się i do zobaczenia w halach i na stadionach (niezależnie czy podczas koncertów czy meczów). 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz