Branża rozrywkowa, bez
wątpienia, bardzo dotkliwie odczuwa kryzys spowodowany przez pandemię
koronawirusa. Ze względu na zakaz organizacji imprez masowych, słuchacze, fani
czy kibice nie mogą uczęszczać na koncerty, spektakle bądź mecze, które są
motorami napędowymi działalności artystycznej czy sportowej. Muzycy i aktorzy
zaczynają zatem przenosić swoją pracę do domów oraz garażów. Czy sportowcy mają
taką możliwość? Absolutnie nie.
Przyjrzyjmy się działaniom środowiska sportowego w czasach
pandemii. Owszem, wszystkie zagrania PR-owe, tworzenie ruchu w sieci,
przedstawianie legendarnych, najważniejszych meczów, wirtualne rozgrywki między
klubami w przeróżnych grach online to działania bardzo kreatywne, które należy
docenić. Problem jednak w tym, że to jedyne, co można w tej sytuacji zrobić. Mecze
się nie odbywają, zawodnicy mogą trenować tylko indywidualnie w domach, a wokół
samego sportu nie ma żadnej, tak zwanej, czysto sportowej „bieżączki”.
Najczęściej poruszanymi tematami wokół sportu są niestety
te, w których media informują, że jeden z zawodników jest zarażony, drugi został
poddany kwarantannie, a trzeci stracił przez koronawirusa kogoś bliskiego.
Rozmawia się o tym, jak kryzys wpłynie na sportowy biznes, czy zawodnicy będą
musieli zrezygnować z części pensji i jak wielkie środki przeznaczą na walkę z
pandemią.
Relacji z meczów, komentarzy ekspertów, dotyczących pięknych
bramek czy kapitalnych wyścigów, jednak nie ma. W sporcie raczej cofamy się do historycznych
triumfów zawodników, którzy są dla nas ważni. Przypominamy sobie ówczesną
sytuację, to, co wtedy robiliśmy, jak przeżywaliśmy awans Polaków na Euro 2016,
czy zwycięstwo Roberta Kubicy w Grand Prix Kanady 2008.
W muzyce również nie jest kolorowo. Swoje koncerty odwołują
setki gwiazd. Pod znakiem zapytania stoją największe polskie festiwale
muzyczne. Nie wiemy czy odbędzie się najbardziej kasowy Opener oraz najbardziej
popularny Pol’and’Rock Festival.
Artyści w aktualnej sytuacji mają jednak zdecydowanie
większą łatwość w przystosowaniu się do nowej rzeczywistości. Większość działań
muzycznych, może nie na tak gigantyczną skalę jak wcześniej, da się
kontynuować. Nic nie szkodzi na przeszkodzie wydawania albumów. Artyści wciąż
prezentują swoje nowe płyty, szczególnie zaznaczając to, że można je zamówić
online oraz wysłuchać na platformach streamingowych.
W okresie pandemii miała miejsce zapewne najbardziej kasowa
polska premiera 2020 roku, czyli „Romantic Psycho” rapera Quebonafide. Co
więcej, promocja tej płyty może być bardziej efektywna niż w „zwykłych”
czasach. Słuchacze jeszcze więcej czasu spędzają teraz w Internecie. Stąd też
pewnie zdumiewające statystyki wyświetleń ostatniego teledysku do utworu „SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ”.
W ciągu tygodnia, klip rapera obejrzał się prawie 7 milionów razy.
Artysta z Ciechanowa bardzo dobrze wykorzystał też rosnącą
popularność programów Internetowych. Pierwszego wywiadu udzielił oczywiście
Kubie Wojewódzkiemu. Promocji na pewno sprzyjało to, że był to pierwszy odcinek
show Wojewódzkiego przeprowadzony w jego mieszkaniu. Quebonafide pojawił się
również na… Kanale Sportowym, a więc popularnym w ostatnim czasie programie
prowadzonym przez najbardziej znanych dziennikarzy sportowych w Polsce.
Okazuje się, że w czasach pandemii można także… organizować
koncerty. Wyglądają one oczywiście inaczej niż te „prawdziwe”, podczas, których
fani gromadzą się pod sceną, ale jednak, w przeciwieństwo do meczów, odbywają
się. Bardzo ciekawym pomysłem jest chociażby stworzenie projektu „Kwarantanna
Na Na”. Jest to seria domowych koncertów popularnych muzyków, w których udział
wzięli m.in. Krzysztof Zalewski, Mery Spolsky czy KARAŚ/ROGUCKI. Wspomniany
duet zaprezentował swoje pozytywne piosenki z premierowego wydawnictwa. Miały
one po części udobruchać fanów i dać nadzieję na ten trudny czas.
Jakie są więc różnice między sytuacją w obu wspomnianych
branżach? Kolosalne. Praca muzyków, może nie w tak gigantycznej skali jak
wcześniej, ale wciąż się toczy. Właściwie wszystkie elementy działalności
zostały zachowane. Można też odnieś wrażenie, że muzycy zbliżają się do fanów,
bo chyba każdy z nich zorganizował w mediach społecznościowych pogadankę i
zdradził trochę kulis swojej pracy. Jak to wygląda w sporcie? Znacznie gorzej.
Jeśli nie zostanie zdjęty zakaz organizacji imprez masowych, sport zwyczajnie
istniał nie będzie.
PS Po co te wszystkie porównania? Ano dlatego, żeby się Wam
jakoś przedstawić. To mój premierowy wpis na tym blogu i chciałem w nim zaprezentować obszar moich zainteresowań. Będzie więc głównie o muzyce, bo, jak
wspomniałem, ona żyje, ale też znajdziecie tu trochę odniesień do sportu.
Trzymajcie się i do zobaczenia w halach i na stadionach (niezależnie czy
podczas koncertów czy meczów).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz